„Oryginały” mają się dobrze

Dnia 25 lipca 2008 napisany przez Grzegorz Mularczyk / Komentowanie nie jest możliwe

W dzisiejszej Gazecie Prawnej znalazłem informację na temat przygotowywanej zmiany w przepisach powodującej obniżenie opłaty za wydanie interpretacji prawa podatkowego z 75 zł do 40 zł (liczonej od stanu faktycznego zawartego we wniosku podatnika). Zmiana ważna i potrzebna (wręcz niezbędna), mam tylko wątpliwość, czy obniżka nie powinna być wyższa np. o 75 zł, a może nawet to MF powinno podatnikom płacić za zadanie pytania w sprawie prawa podatkowego, bo za pracę jaką jest przygotowanie wniosku, efektem którego jest poprawa stanowionego prawa (w czym udział MF jest niestety bakteryjnie mikroskopijny), wynagrodzenie podatnikom się należy. Od wydanych decyzji w tych sprawach można się bowiem odwołać do sądu administracyjnego i tam uzyskać zdroworozsądkowe orzeczenie, na podstawie którego wnioskodawca (podatnik) może dać sobie spokój z danym przepisem z ustawy bądź rozporządzenia i pokazać MF „figę z makiem”. A że tak się stanie w znakomitej większości przypadków, większych wątpliwości nie mam (i założę się, że tak będzie również – o ile podatnik złożył skargę do sądu –w sprawie, o której mowa poniżej). Mówiąc zaś całkiem poważnie, niestety jest tak, że jeśli mamy gdziekolwiek szukać zdrowego rozsądku, to miejscem tym na dziś jest wyłącznie sąd administracyjny.
Poruszony powyższą informacją z GP sięgnąłem bowiem do interpretacji publikowanych na stronach Ministerstwa Finansów, tak aby po raz kolejny niestety przekonać się, że wartość merytoryczna większości z nich stanowczo odbiega od jakiegokolwiek minimalnego nawet standardu jakości. Przykładem niech będzie chociażby decyzja w sprawie interpretacji prawa podatkowego wydana przez IS w Warszawie, w sprawie dokumentowania wewnątrzwspólnotowej dostawy towaru vide Decyzja IS z dnia 9 maja br. (znak 1401/PV-II/4407/14-11/07/EN/PV-I) .
Jak wskazałem w tytule „oryginały” mają się dobrze, a chyba nawet więcej – MF powinno natychmiast wprowadzić do przepisów zasadę, że wszelkie dokumenty istotne w podatku VAT powinny być drukowane przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych i stanowić u każdego podatnika druk ścisłego zarachowania (łącznie np. z zamówieniem otrzymywanym od klienta z UE). Jakież wpływy do budżetu można by z tego tytułu osiągnąć!
Sądy wydały już orzeczenia (vide np. mój wpis na blogu z dnia 15 lipca br.), z których wynika, że warunki dokumentacyjne przy WDT nie mogą niwelować prawa podatnika do zastosowania stawki 0%, gdyż oznacza to ewidentne naruszenie prawa wspólnotowego. Ale przecież taki sędzia to się na prawie nie zna. Organ podatkowy interpretujący to samo prawo może zatem dowolnie czytać sobie ustawę i znajdować w niej coś czego tam nie ma, ale zdaniem urzędnika powinno być (a jak coś powinno być, to znaczy że jest, chyba że twierdzi to podatnik, więc wtedy tego czegoś nie ma, a nawet jak jest w przepisach, to i tak na wszelki wypadek urzędnik stwierdzi, że nie ma – pokrętna ta logika…).
Tak też stało się w sprawie objętej powyższą decyzją. Organ stwierdził, że w art. 42 ustawy mowa jest o oryginałach wymienionych w tym przepisie dokumentów, bo tylko w przypadku faktury ustawodawca używa wprost określenia „kopia”. No to chyba logiczne, że pozostałe dokumenty skoro nie są „kopiami”, to muszą być „oryginałami”. A może IS powinna zwrócić uwagę, że w przepisie tym mowa jest o kopii faktury, bo tylko ten dokument w rozumieniu przepisów o podatku VAT (w tym również wynikających z rozporządzeń wykonawczych do ustawy) wystawiany jest w dwóch egzemplarzach (tzw. oryginał i kopia) i dlatego ustawodawca w tym przypadku pisząc o „fakturze” wskazał wyraźnie, że chodzi o jej „kopię”, czyli egzemplarz, który po wystawieniu faktury pozostaje u wystawcy? A tak przy okazji: co to jest „oryginał” i „kopia” faktury według przepisów dotyczących podatku VAT? Odpowiedź na to pytanie jest ważna, bo jeśli tylko faktura może być „kopią” jako podstawa do stosowania stawki 0%, to trzeba określić, co to jest „oryginał” faktury, by te warunki przenieść na inne dokumenty, by móc ocenić, czy są one oryginalne, czy też nie. Tego oczywiście organ podatkowy nie zrobił w niniejszej sprawie i nie zrobi, bo musiałby dojść do wniosku, że oryginał faktury to faktura, która zawiera słowo „oryginał”, niezależnie od sposobu, w jaki została ona przesłana. A to oznaczałoby, że teza o zakazie przesyłania fax’em lub mail’em dokumentów, które w ogóle nie są fakturami i do których tak naprawdę nie można nawet posiłkowo stosować przepisów o fakturach, padłaby z wielkim hukiem.
Forma dokumentu ani sposób jego przesłania nie ma znaczenia dla stosowania stawki 0% z tytułu WDT. Zasadą bowiem jest stosowanie stawki 0% z tytułu WDT, a wyjątkiem stawki podstawowej (choć mam wątpliwość, czy dostawa towarów stanowiąca WDT, może kiedykolwiek według przepisów UE być objęta stawką krajową). Oznacza to, że wszelkie wątpliwości muszą być rozstrzygane na korzyść zasady (stawki 0%), a nie wyjątku (stawki 22%). Nawet jeśli uznać, że podatnik na podstawie art. 42 ustawy o VAT jest faktycznie zobowiązany posiadać oryginały dokumentów (cokolwiek to pojęcie może oznaczać, w kontekście dokumentów w tym przepisie wymienionych), to i tak jeśli są wątpliwości co do tych dokumentów, to należy je rozstrzygnąć na korzyść podatnika. Jeśli przesłanie czegoś fax’em lub pocztą elektroniczną nie spełnia kryterium „oryginalności” w rozumieniu przesłanek określonych w art. 42 ust. 2 ustawy o VAT, to tym samym – na logikę – dokumenty takie są dokumentami w rozumieniu ust. 11 art. 42, a więc tak czy inaczej dają podstawę do stosowania stawki 0%. Logika IS jest jednak inna – przesłanie czegoś fax’em lub mail’em nie stanowi dowodu w sprawie – na potwierdzenie czego IS odwołuje się do wyroku NSA z 2003 r. Odwołam się zatem i ja do wyroku WSA w Warszawie z dnia 27 września 2007 r. (sygn. akt III SA/Wa 1210/07), gdzie w przytaczanym przez sąd stanie faktycznym czytamy, iż organ podatkowy sugerował podatnikowi uzyskanie istotnych dla postępowania informacji fax’em, mail’em, a nawet telefonicznie! „Mój” wyrok jest mocniejszy i z tego względu, że dotyczy wprost omawianej sprawy. Sąd wyraźnie orzekł, że:

Zdaniem Sądu, jeżeli podatnik nie jest w stanie zgromadzić dokumentów wymienionych w katalogu podstawowym, powinien mieć prawo zastosowania dowodów pomocniczych, określonych w art. 42 ust. 11 ustawy o VAT, w celu skorzystania ze stawki 0% VAT przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów. Nie ma również podstaw do odmawiania mocy dowodowej dokumentowi w formie elektronicznej lub przesłanemu faksem.

Trzymam zatem mocno kciuki za podatnika, którego sprawę przytoczyłem. Pewien jestem, że ją wygra, choć jego wygrana będzie przegraną wszystkich pozostałych, którzy w podobnych sytuacjach obawiając się negatywnych skutków kontroli podatkowych stosują stawkę 22% lub nie chcą występować o interpretację, bo droga do sądu długa, kręta i daleka. A MF siedzi i zaciera ręce… W żadnej bowiem z obecnie przygotowywanych nowelizacji ustawy o VAT, z projektem samego MF włącznie, nie widzę żadnej istotnej propozycji zmian omawianych tu przepisów.

Grzegorz Mularczyk Grzegorz Mularczyk

Autor jest doradcą podatkowym, partnerem w MMR Consulting sp. z o.o. Specjalizuje się w podatku od towarów i usług.

Comments are closed.