Odwrotne obciążenie znowu odwrotnie

Dnia 28 listopada 2012 napisany przez Zbigniew Makowski / Komentowanie nie jest możliwe

Polski ustawodawca nie ustaje w dążeniu do doskonalenia ustawy o VAT, co przejawia się kolejnymi zmianami, które mają wejść w życie w 2013 roku. Szczególnie symptomatyczna nowelizacja dotyczyć będzie stosowania mechanizmu odwrotnego obciążenia przy dostawach towarów. Zmiana ta w zasadzie wywraca do góry nogami przepisy dopiero co wprowadzone do ustawy o VAT.

1 kwietnia 2011 roku weszła w życie bardzo istotna zmiana w zakresie rozliczania VAT przy sprzedaży towarów przez podatników, którzy nie mają w Polsce siedziby lub stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej – jeżeli nabywcą towarów jest podatnik z siedzibą w Polsce, a dostawcą towarów jest podmiot nie posiadający siedziby lub stałego miejsca prowadzenia działalności w Polsce, wówczas dostawca towarów nie rozlicza podatku należnego. Podatek należny rozlicza nabywca na zasadzie reverse charge. Nie ma przy tym znaczenia, czy dostawca towarów jest zarejestrowany w Polsce dla celów VAT, czy też nie.

W praktyce podatnicy nieposiadający siedziby w Polsce, którzy dostarczają towary na terytorium Polski, są w większości zarejestrowani dla celów VAT w Polsce. Oznacza to, że nabywca otrzymuje od takiego dostawcy fakturę VAT z polskim numerem NIP, najczęściej opisaną po polsku, z walutą polską i tylko adres siedziby jest zagraniczny. Nabywca musi rozeznać się, czy aby dostawca nie ma w Polsce stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Jeżeli to ustali – co samo w sobie jest pewnym wyzwaniem i musi zawsze opierać się na informacjach uzyskanych od dostawcy, a więc zakłada dużą dozę zaufania do dostawcy – wówczas podatek należny rozlicza nabywca, na zasadzie odwrotnego obciążenia.

Jeżeli jednak podatnik zarejestrowany dla celów VAT w Polsce, który nie ma siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, dostarcza towar na rzecz podmiotu, który również nie ma siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, lub na rzecz osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej, wówczas VAT rozlicza dostawca na zasadach ogólnych.

Rozeznanie się w tych zasadach było dla podmiotów zagranicznych dość trudne, w szczególności problem sprawiało odpowiednie dostosowanie rozbudowanych systemów IT oraz zrozumienie różnych przypadków, kiedy faktura miała być z VAT-em, a kiedy bez VAT-u. Doprowadzało to do różnych kombinacji błędów: zagraniczni podatnicy wystawiali faktury z VAT, które powinny były być bez VAT-u, wystawiali bez VAT-u, choć powinni wystawić z VAT, otrzymywali faktury bez VAT-u, które powinny były być z VAT, itp.

Możemy śmiało założyć, że przystosowanie się do nowych regulacji – a więc przyzwyczajenie księgowych, nauczenie się nowych regulacji, pobranie oświadczeń od zagranicznych dostawców – zajęło podatnikom kilka miesięcy.

I jak już dostawcy i nabywcy opanowali nowy system rozliczania dostaw towarów, parlament przygotowuje kolejną zmianę, która znowu odwraca całą sytuację.

Zgodnie bowiem z projektem ustawy o VAT, od 1 stycznia 2013 r. podatnicy, którzy nie mają w Polsce siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, o ile będą zarejestrowani dla celów VAT w Polsce, będą wystawiali faktury z VAT-em. W praktyce więc reverse charge przy dostawie towarów ograniczy się tylko do niewielkiego ułamka dostaw, gdzie dostawca nie ma w Polsce siedziby, stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, ani rejestracji dla celów VAT.

Zmiana ta niewątpliwie uprości rozliczenia, rejestracja dla celów VAT przesądzi o tym, że odwrotne obciążenie nie będzie stosowane.

Tylko na usta samo ciśnie się pytanie – to po co w takim razie była nowelizacja z 1 kwietnia 2011 r.? Odpowiedź na to pytanie daje nam uzasadnienie projektu nowelizacji, w którym czytamy: „Dotychczasowa analiza dokonywanych przez tego rodzaju podmioty transakcji towarowych nie wskazuje, aby był to segment podatny na nadużycia podatkowe bardziej niż w przypadku transakcji dokonywany przez podmioty krajowe. Proponuje się zatem we wskazanym zakresie odejście od stosowania zasady odwróconego obciążania i rozliczania tych transakcji na zasadach ogólnych”. Czyli, najprościej rzecz biorąc, nowelizacja z 1 kwietnia 2011 roku była po nic, kompletnie nie miała sensu, więc wracamy sobie do stanu poprzedniego.

Zadziwiająca jest nonszalancja, z jaką ustawodawca podchodzi do tego tematu. Na czym w takim razie opierał się pomysł zmiany, skoro analiza wykazała, że nie ma nadużyć?  Czy w kwietniu 2011 roku były jakiekolwiek przesłanki do wprowadzenia zmian? Czy też ktoś miał po prostu pomysł: Hej, a zróbmy tak, że wprowadzimy reverse charge na dostawach dokonywanych przez zagranicznych, i zobaczymy, co z tego wyjdzie…

Jako jedyni korzyść z tej nonszalancji mają doradcy, którzy mogą po półtora roku od nowa tłumaczyć swoim klientom to samo, tylko w odwrotną stronę. Chociaż i doradcom podatkowym jest trochę wstyd za polskiego prawodawcę, kiedy klienci pukają się czoło słysząc nowiny.

Pewność, stałość prawa jest jedną z głównych cech państwa prawa, którym Polska cały czas stara się być. Jest to również gwarancja, że biznes w Polsce będzie rozwijał się stabilnie, że inwestorzy nie będą bać się prowadzić działalności w Polsce, że Polska nie będzie postrzegana, jako republika bananowa, tylko jako poważne miejsce do prowadzenia poważnych interesów. Eksperymentowanie na podatnikach, takie jak w przypadku odwrotnego obciążenia dostaw towarów, raczej nie zbliża nas do tych celów.

Zbigniew Makowski Zbigniew Makowski

Autor jest doradcą podatkowym, menedżerem w MMR Consulting sp. z o.o. Specjalizuje się w podatku od towarów i usług.

Comments are closed.